środa, 6 czerwca 2012

Audycja #18 z 04.06.12: Rock vs Festiwale (trylogii część 2)

Druga część trylogii festiwalowej na Końcu Rocka nastąpiła tuż po Ursynaliach, a zatem muzyka z tej imprezy zdominowała poniedziałkową playlistę. W przeciwieństwie do zeszłego tygodnia, gdzie rządziły imprezowe klimaty sceny Open, tym razem skupiliśmy się na Main Stage i kapelach zdecydowanie bardziej "siarczystych".

Oprócz krótkiej zapowiedzi Orange Warsaw Festival i kawałka Linkin Park (którego akurat na pewno nie usłyszymy w najbliższą sobotę), audycja bardzo mocno osiadła w ciężkich brzmieniach Ursynaliów. Było m.in. o tym, jak zagraniczne zespoły w szybki sposób zaskarbiają sobie sympatię polskich fanów, czy powiodła się akcja "SLAYER COORVAH!" oraz czy jedzenie festiwalowe i jego ceny były do przełknięcia. Pełna relacja z Ursynaliów już wkrótce na blogu!

1. Billy Talent - Fallen Leaves (Billy Talent II, 2006)
2. Billy Talent - Diamond on a Landmine (Billy Talent III, 2009)
3. Linkin Park - Dedicated (LPU V2.0, 2002)
4. Limp Bizkit - Break Stuff (Significant Other, 1999)
5. Limp Bizkit - Get a Life (Gold Cobra, 2011)
6. Luxtorpeda - Gimli (Robaki, 2012)
7. Illusion - Vendetta (Illusion 3, 1995)
8. Mastodon - Crystal Skull (Blood Mountain, 2006)
9. In Flames - Alias (A Sense of Purpose, 2008)
10. Gojira - L'enfant Sauvage (L'enfant Sauvage, 2012)

wtorek, 5 czerwca 2012

Słaby koncert Sokoła... nie jest możliwy [relacja]

Takie odniosłem wrażenie po Showcase PROSTO w ramach Warsaw Music Week. Gdyby nie to, że akredytka załatwiona, to bym pewnie dupy z domu nie ruszył tego wieczora. I ominąłby mnie TAKI  koncert.

Event w Proximie rozpoczął się o 22.00 godzinnym występem VNM-a, dla którego był to trzeci koncert trzeciego kolejnego dnia i... to było widać/słychać. W przypadku Tomka nie mogłem uciec od porównań z gigiem sprzed dwóch miesięcy w Urban Garden. Nadal niestety ostały się te nieszczęsne podkłady przy partiach śpiewanych. Brakowało też gości, którzy byli mocnym punktem poprzedniego, warszawskiego koncertu rapera. Momentami ciężko było w ogóle zrozumieć, co rapuje VNM. Okej, zmęczenie. Ale w takim razie zawsze tę trasę koncertową można lepiej rozplanować, aby być w pełni formy. Just sayin'. Tym, co zdecydowanie ratowało ten występ, było świetne zachowanie publiki. Liczba ludzi i kapitalna energia, jaką dawali Venomowi, to były jedne z rzeczy, których wtedy w Urban Garden mi zabrakło. Tomek też w fajny sposób starał się tę energię odbijać z powrotem do zgromadzonych fanów i za to szacun. Była jeszcze jedna wyjątkowa rzecz tego dnia: Weekend wykonany przy zgaszonych światłach, a włączonych zapalniczkach oraz telefonach. I pełnej, śpiewającej sali. Naprawdę mistrzowski klimat, którym VNM swój koncert zakończył.

To, co się działo później, mogę określić tylko w jeden sposób: Sokół dał mega profesjonalny show. Człowiek miał wrażenie, że absolutnie wszystko jest na swoim miejscu. Od zachowania scenicznego Wojtka Sokoła i tego, jak na każde Jego słowo reagowała żywo publika, aż po wykonanie giftów w postaci plakatów, nalepek i płytek, które dostawał każdy przy wyjściu. W ogóle rap Wojtka i śpiew Marysi to świetny koncertowy układ. Zestawienie, w którym ani jedno, ani drugie nie jest tylko "wypełniaczem", ale naprawdę integralną częścią każdego utworu. Jest zatem na koncercie czas dla tych fanów, którzy dopatrują się fenomenu płyty "Czysta Brudna Prawda" w wokalu Marysi Starosty, jest czas i dla tych, dla których to nadal Sokół jest tą główną osią sprawczą. Jest to wspaniały kontrast - z jednej strony zdecydowany, nieprzebierający w słowach Sokół, a z drugiej piękna Marysia, u której wypowiedzenie choć jednej "kurwy" brzmi totalnie surrealistycznie i w ogóle wydaje się wbrew Jej naturze. Podczas samego gigu w Proximie oboje jednak wielokrotnie podkreślali, że w skład koncertowego zespołu wchodzą także Hades jako hypeman oraz DJ-e: Deszczu Strugi oraz Kebs. Jakże różniło się to od występów, gdzie o niektórych osobach wspomina się tylko na początku i końcu koncertu. Tu było to podkreślane na każdym kroku - działanie godne podziwu. Jeśli już miałbym szukać jakiegoś słabszego momentu koncertu, to były to chwile, kiedy pałeczkę przejmował Hades. Dostał czas, żeby zaprezentować jakieś 4 numery ze swojego ostatniego albumu. Fakt, że to jednak nie ten poziom oraz że publika też nie była do końca z tym materiałem obeznana, sprawił, że sam koncert na chwilę stracił na tempie. Ale, tak jak już mówiłem, nie był to przecież koncert pt. Wojtek Sokół Solo. Setlista w przypadku szefa PROSTO także była świetnie dobrana - wiadomo, że daniem głównym był materiał z płyty z Marysią, ale nie mogło zabraknąć największych hitów WWO jak Każdy Ponad Każdym czy Damy Radę. Co ciekawe, cały występ był także transmitowany na youtubie - Sokół pod kątem internetu jest bardzo na czasie, ale o tym może kiedy indziej. Oprócz tego, był oczywiście wymagany bis, był crowdsurfing w wykonaniu Wojtka, a na koniec było jeszcze gromkie "dziękujemy" od publiki. Sokół długo pracował, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym jest teraz, i dawać właśnie takie występy na żywo. W hip-hopowym rzemiośle koncertowym ociera się o perfekcję.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Audycja #17 z 28.05.12: Rock vs Festiwale (trylogii część 1)

Z okazji zbliżających się festiwali: Ursynaliów oraz Orange Warsaw Festival, na facebooku oraz w audycji ruszyłem z muzycznymi zapowiedziami. W części pierwszej trylogii skupiłem się głównie na Ursynaliowej scenie Open...

Ta druga, mniejsza scena na kampusie SGGW w założeniu ma być "open-minded", przynajmniej tak luźno można to zinterpretować po nazwie i liście zespołów, które tam wystąpią. Będzie trochę hip hopu, trochę elektroniki, a nawet dubstepów. Do tego DJ-skie sety i kilka dziwnych kapel, które ciężko jednoznacznie określić. W audycji uzupełniłem to o artystów budujących podobne klimaty oraz polecenia, co warto zobaczyć między 1 a 3 czerwca. Nie mogło zabraknąć rockowych akcentów w postaci P.O.D. oraz My Riot. Ci drudzy stali się zespołem-łącznikiem dla tej imprezowo-rapowej playlisty. W dodatku dotknęliśmy rzeczy lekko kontrowersyjnych, bardzo popularnych, a jednocześnie zrobionych na wysokim poziomie. Bo tak jest z utworem Justina Biebera (który to został wykorzystany przez Kanyego Westa i zamieszczony na mixtape'owym wydawnictwie rapera G.O.O.D. Friday), kawałkiem Katy Perry - E.T. (notabene, również częściowo wyprodukowanym przez Mr. Westa) czy też z całą ostatnią płytą Rihanny, która jest tak niesamowicie rytmiczna i świetnie muzycznie pomyślana, że aż nie może mi osobiście wyjść z głowy.

1. P.O.D. - Thinking About Forever (Satellite, 2001)
2. My Riot - Sam Przeciwko Wszystkim (Sweet Noise, 2011)
3. My Riot - Ile Znaków (Sweet Noise, 2011)
4. Pezet/Małolat - Dopamina (Dziś w Moim Mieście, 2010)
5. Tabasko - No i co, że to skit? (Ostatnia Szansa Tego Rapu, 2012)
6. VNM - Potrzebuję (Etenszyn: Drimz Kamyn Tru, 2012)
7. Sincere - Ain't Nobody Like You (unreleased, 2011)
8. Kanye West - Love (remix) (feat. Raekwon & Justin Bieber) ([unofficial?] G.O.O.D. Friday Mixtape, 2010)
9. Katy Perry - E.T. (feat. Kanye West) (Teenage Dream, 2010)
10. Rihanna - Where Have U Been (Talk That Talk, 2011)
11. Modestep - Sunlight (Sunlight [single], 2011)

czwartek, 31 maja 2012

Energia. Szczerość. Oddanie. [relacja z koncertu Te-Tris & Rasmentalism]

Kiedy idziesz na koncert, to zazwyczaj się czegoś spodziewasz. Że artysta zagra to i to, że będzie dużo dzieciaków/gimbusów czy że będzie po prostu solidny gig. Ja też miałem swoje oczekiwania, wybierając się na wspólny koncert Te-Trisa i Rasmentalismu. Niewygórowane, ot liczyłem, iż "będzie fajnie". Zdecydowanie nie byłem przygotowany na to, co nastąpiło w klubie.

Mijała właśnie godzina od momentu wyjścia na scenę Rasa. Godzina, po upływie której poczułem się... potwornie zmęczony. Pomijam już to, że było koszmarnie duszno, to tylko potęgowało to wrażenie. Ale ekipa Rasmentalismu zagrała tak energetyczny koncert, jakiego na hip hopowych eventach jeszcze nie przeżyłem (a przynajmniej nie przypominam sobie takiego). Z początku wydawało się jeszcze, że Ras nie za bardzo momentami wchodził w bit, ale ta energia rekompensowała drobne wpadki - niepisana umowa rodem z punkowych koncertów i tu miała swoje zastosowanie. Dawno też nie widziałem, aby publika tak dobrze, bardzo solidnie wypadała w roli hypemana! Ludzie pod sceną śpiewali, krzyczeli, co tylko się dało. Właściwie tej szalonej zabawie nie było końca, a 60 minut minęło jak z bicza strzelił. Przebywanie w strefie pierwszych 3-4 metrów od sceny wiązało się co prawda z ciągłym skakaniem i odbijaniem o - często dość mocno spoconych - fanów, ale wpisywało się to w klimat koncertu. Sam Ras zrobił na mnie osobiście duże wrażenie - na scenie opanowany, zdecydowany, bardzo pewny siebie, ale też nie zarozumiały. Teraz już wiem, czego się spodziewać po koncertach Rasmentalismu: pierdolonego ognia i atmosfery tak gęstej, że bez koszulki na zmianę ciężko się będzie obejść.


Dopiero, kiedy skończył się koncert Rasmentalismu, cofnąłem się trochę i zobaczyłem, że Klub 55 był praktycznie pełny - co w przypadku Miasta Stołecznego Warszawa wcale nie jest takim częstym zjawiskiem. Ale w końcu okazja była nielicha - prócz samych koncertów na ten dzień zaplanowana była również celebracja urodzin Te-Trisa. Solenizant dał odrobinę mniej żywiołowy gig niż Ras i spółka, bo i po pierwszej ekipie też sporo osób było solidnie wymęczonych. Natomiast z minuty na minutę Tet się rozkręcał... Oczywiście na setliście rządził ostatni krążek Adama, Lot 2011, muzycznie było więc bardzo dobrze. ALE ALE. Tu też właśnie objawił się powód, dlaczego warto czasem ruszyć tyłek na koncert. Może wydaje się to banalne i oczywiste, ale podczas występów na żywo zdarza się, że konkretny numer człowiek odbiera w trochę innym świetle, zaczyna go bardziej rozumieć, doceniać. Tak było choćby w moim przypadku z kawałkiem W Imię Nas, w którym Tet opowiada o swoich bliskich. Tego dnia sporo z nich było w klubie i te wszystkie emocje między raperem a Jego znajomymi i przyjaciółmi było widać jak na dłoni. Taaak, był to mega szczery koncert. Klimat jednej, wielkiej, rapowej rodziny był mocno odczuwalny nawet dla mnie, zwykłego fana twórczości Te-Trisa, więc mogę się tylko domyślać, co czuli ludzie z Siemiatycz, którzy znają się z Adamem od dawna. Atmosferę całego wydarzenia oddaje po części ten filmik z życzeniami dla solenizanta. Pozostaje jedynie życzyć Adamowi dużo zdrowia, aby co roku był w stanie tak świętować swoje urodziny. Obowiązkowo w Warszawie.

sobota, 26 maja 2012

Audycje #13-#16: Nadrabianie zaległości

Przyszedł maj, przyszło lato, a ilość wolnego czasu skurczyła się do minimum, co było widać chociażby i po aktywności na blogu. Ale w audycji działo się! Klimaty house, downtempo, electro, hip hop, trip hop i... oczywiście mnóstwo rocka! 



#13 Koniec Rocka, Początek Imprezy
Zbliżają się festiwale, a wraz z nimi dużo ciekawych, zagranicznych kapel electro / dance / house, odwiedzających nasz kraj. A zatem wspomnimy sobie o kilku zespołach, kilku festiwalach, a przy okazji rozkręcamy imprezę na Końcu Rocka. Za łączniki służą nam Pendulum i The Qemists, a potem jest grubiej, mocniej, jeszcze bardziej imprezowo.

1. Venflon - OdNowa (Sam Pośród Tłumu, 2011)
2. CARRION - Betel (Carrion, 2007)
3. CARRION - RiM (Carrion, 2007)
4. Pendulum - Self vs Self (ft. In Flames) (Immersion, 2010)
5. The Qemists - Stompbox (Join The Q, 2008)
6. The Bloody Beetroots - Warp 1.9 (feat. Steve Aoki) (Romborama, 2009)
7. Swedish House Mafia - Miami 2 Ibiza (feat. Tiny Tempah) (Until One, 2010)
8. SebastiAn - Klaxons - Golden Skans (Remixes, 2008)
9. SebastiAn - Embody (Total, 2011)
10. Justice - Civilization (Audio, Video, Disco, 2011)
11. Dirty Vegas - Days Go By (Dirty Vegas, 2002)



#14 Wakacyjny Rap
Illusion i Luxtorpeda zapewniły energetyczny wstęp do polskiego hip hopu. Bo majówka, bo ciepło. To i pojawiło się kilka szlagierów na lato, natomiast nie zabrakło solidnych raperów i ich najnowszych dokonań. Przekrój ogromny: od gdzieś tam dopiero przebijających się Jopela & Komara czy Młodego M przez szalenie utalentowanego Bisza aż po starych wyjadaczy jak Sokół, Pezet i Onar. 

1. Illusion - Solą W Oku (The Best of Illusion, 2011)
2. Illusion - Wojtek (Illusion 2, 1994)
3. Luxtorpeda - Wilki Dwa (Robaki, 2012)
4. DJ Kebs - Plaża (Parzeł, Sokół, Sitek) (Prosto Mixtape Kebs, 2012)
5. DJ Kebs - Dług (Wena, Bisz, Miuosh)  (Prosto Mixtape Kebs, 2012)
6. Bisz - Pollock (Wilk Chodnikowy, 2012)
7. Bisz/Pekro - Raj Tuż Za Rogiem (Burza i Napór EP, 2011)
8. Jopel & Komar - Bądź (To o Tobie, 2012)
9. Pezet - Chmura (unreleased, 2012)
10. Młody M - Nikt Mi Tego Nie Dał, Nikt Mi Tego Nie Zabierze (ft. Słoń) (Kronika II: Siła Charakteru, 2011)
11. Młody M - Daj Mi Tylko Bit (Kronika II: Siła Charakteru, 2011)
12. Ras & Qciek - Thomas Edison (unreleased, 2011)
13. Płomień 81 - Letniak (Na Zawsze Będzie Płonął, 1999)



#15 Rock to Trip Hop
Playlista tym razem została ułożona pod kątem zespołu wybranego przez słuchacza, Tomka. Dzięki wybranej przez Niego grupie UNKLE zagłębiliśmy się w brzmienia downtempo i trip hop. Była to podróż bardzo filmowa, gdyż praktycznie każdy z tych utworów był wykorzystywany przy materiałach filmowych, kinowych przebojach, grach komputerowych czy też popularnych reklamach. Idealnym wprowadzeniem były tutaj dobrze znane kapele jak Oasis i The Verve, a zespołem-łącznikiem międzygatunkowym został w tamtym tygodniu eklektyczny Death In Vegas. 

1. Oasis - Stop Crying Your Heart Out (Heathen Chemistry, 2002)
2. The Verve - Bittersweet Symphony (Urban Hymns, 1997)
3. Death In Vegas - Scorpio Rising (Scorpio Rising, 2002)
4. Death In Vegas - Dirge (The Contino Sessions, 1999)
5. Thievery Corporation- Marching The Hate Machines (Into The Sun) (The Cosmic Game, 2005)
6. UNKLE - Morning Rage (War Stories, 2007)
7. UNKLE - Be There (Psyence Fiction, 1998)
8. Archive - Again (You All Look the Same to Me, 2002)
9. Archive - Fuck U (Noise, 2004)



#16 Rock 2 Rock
Przyszła pora odreagować najróżniejsze style muzyczne i zaprezentować mnóstwo fajnego rocka, i to w dodatku po polsku! Nie mainstream i nie podziemie, a kapele, których wręcz nie wypada nie znać. B.E.T.H pojawiało się nie raz, nie dwa, ale w moim osobistym rankingu nadal dzierży palmę pierwszeństwa, jeśli mowa o polskich kapelach rockowych. Ocean z kolei to chyba najbardziej niedoceniany zespół w naszym kraju. Mimo 11 lat na rynku, 5 świetnych płyt i ciekawego brzmienia nadal nie cieszą się statusem gwiazdy w tym kraju. Power of Trinity, które dzięki drugiemu, przebojowemu krążkowi przebili się do świadomości opinii publicznej i walczą teraz, aby nie być znanymi tylko z hitu "Chodź ze mną". Ptaky miały szansę zaistnieć na całym świecie, kiedy ich singlem zainteresowali się producenci filmu Spiderman 2, potem jednak tego szumu nie wykorzystali.

1. B.E.T.H - Otwórz Oczy (B.E.T.H, 2006)
2. Ocean - Dzień Dobry (12, 2002)
3. Ocean - Skład Niewygodnych Spraw (Wojna Świń, 2011)
4. Ocean - Tobie (Depresyjne Piosenki o Niczym, 2004)
5. PLATEAU - Najbardziej (Krótka Wiadomość Tekstowa, 2009)
6. PLATEAU - Sto Lat Samotności (Megalomania, 2005)
7. Muchy - Najważniejszy Dzień (Terroromans, 2007)
8. Muchy - Miasto Doznań (Terroromans, 2007)
9. Power of trinity - Supernova (11, 2007)
10. Power of trinity - Wagonowa Love (Loccomotive, 2011)
11. PTAKY - Chroń To Co Masz (Ptaky, 2004)
12. PTAKY - Rzeka (Ptaky, 2004)

niedziela, 22 kwietnia 2012

CARRIONowy konkurs na Końcu Rocka

W ciągu miesiąca Carrion aż dwa razy odwiedzi Warszawę. W weekend 18-19 maja pojawi się na Juwenaliach PW, a już w najbliższy wtorek zagra w Hard Rock Cafe. Wiadomo, że w klubie fajniej, bo set pełny, przypadkowych osób będzie znacznie mniej, a i wrażenia dźwiękowe zgoła inne. Jeśli jeszcze nie nabyliście biletów na to wydarzenie (co już dawno powinniście zrobić), to Koniec Rocka ma dla Was konkurs, w którym możecie je wygrać!


Ale ale, teraz jeszcze Wam nie zdradzę wszystkiego. Pierwszym krokiem jest polubienie profilu fejsbukowego Koniec Rocka (gwarantuję, że nie stracicie na tym). Drugim - słuchanie audycji jutro, tj. w poniedziałek od godz. 17.00 - w czasie niej pojawi się pytanie konkursowe. Do wygrania 3 podwójne wejściówki na koncert w warszawskim HRC. Szczegóły koncertu możecie znaleźć w tym evencie. Szanse na wygraną spore, gig szykuje się zacny (na supporcie Milczenie Owiec!), a zatem polujcie na bilety, Warszawiacy!

Audycja #12 z 16.04.12: Rockiem w RAP

Zebrało się dużo tematów związanych z rapem, kilka fajnych płyt, kilka koncertów, kilku nowych artystów. Sporo niezmieszczonych numerów i historii każe wierzyć, że klimaty hip hopowe zagoszczą niedługo znów, a na razie uporajmy się z tym, co (i dlaczego) poleciało w poniedziałek, 16 dnia kwietnia.


1. NOKO - Free Your Love (unreleased)
2. Ludwik - Co Za Dzień (unreleased)
3. Ludwik - Bas (unreleased)
4. Bonson/Matek - Numer Nieznany
(Historia Po Pewnej Historii, reedycja, 2012)
5. Tabasko - Bawię Się Jak Chcę
(Ostatnia Szansa Tego Rapu, 2012)
6. Tabasko - Początek Drogi
(Ostatnia Szansa Tego Rapu, 2012)
7. Zaginiony/Skajsdelimit - Życie Jest Muzyką
(Legendy Płynące z Tych Okolic, 2012)
8. Zaginiony/Skajsdelimit - Czasami Nie Wierzę w Nic
(Legendy Płynące z Tych Okolic, 2012)
9. Szuwar - Co, Może Tak Nie Jest?
(A Było To Tak, 2003-2010 bootleg)
10. Szuwar - Mniej Czuję
(A Było To Tak, 2003-2010 bootleg)
11. Szuwar - Nie Mów Mi
(A Było To Tak, 2003-2010 bootleg)
12. Ernix - Nie Wiem 2
(unreleased)
13. Ernix - Odezwij Się
(2em - Rozmowy Codzienne, 2012)

Początek audycji stał m.in. pod znakiem programu Must Be The Music, który jest całkiem niezłym źródłem promocji dla młodych artystów, ale w całości oglądać go jest mi niezmiernie ciężko. Tym niemniej udało się dzięki poprzedniej edycji wypłynąć hard-rockowemu NOKO - 13 miesięcy później (czyli na początku czerwca 2012) ten właśnie zespół wyda debiutancki album w wytwórni Metal Mind oraz wystąpi na Ursynaliach (i to już nie jako jeden z zespołów konkursowych). Na podobną historię, przynajmniej na razie, nie będą mogli liczyć panowie z rapcore'owego projektu Ludwik, któremu również udało się zaprezentować w tym samym programie, lecz nie na tyle, aby dostać się do półfinałów. A szkoda, bo w mojej opinii był to najciekawszy band w tej edycji, w dodatku poruszający się w gatunku, którego niesamowicie w Polsce brakuje. Za sprawą Ludwików można było płynnie przejść do rapu, a więc na początku rozprawiłem się z relacją z koncertu Bonsona i Matka oraz refleksjami na temat reedycji ich płyty (zmasterowanej przez Noona), opowiedziałem też, co się działo podczas gigu Tabasko, który miał miejsce dzień przed Bonsonem. Obie imprezy wzbudziły inne emocje, o czym mogliście przeczytać tu i tu. Drugą część audycji poświęciłem na rap mniej mainstreamowy, a także godny uwagi. Była wreszcie okazja, żeby pojawił się w audycji utwór Czasami Nie Wierzę w Nic duetu Zaginiony/Skajsdelimit, a przy okazji i odczucia dotyczące ich ostatniego krążka - produkcji, która nie każdemu się spodoba, ale którą każdy powinien sprawdzić. Przyszedł również czas na uzewnętrznienie mojego zamiłowania do Szuwara, ukrywającego się gdzieś głęboko w podziemiu, a o którego też dopytuje się coraz więcej osób. To dobrze, przed chłopakiem ciekawa przyszłość, zwłaszcza można pokładać nadzieje w Jego współpracy z Maikendo (następny ciekawy producent nam rośnie?). Kolejne starcie rocka z rapem zakończyłem raperem, którego sam odkryłem ledwie 1-2 tygodnie temu. Ernix tworzy dopiero od dwóch lat, ale jeśli pójdzie tropem takich utworów jak Odezwij Się z albumu producenckiego 2em czy niedawno wypuszczonego Nie Wiem 2, to z co raz większą niecierpliwością ja (i pewnie wiele innych osób) będę wyczekiwał całego krążka.